Jest czwartek, 11 czerwca 2015 roku, kolejny ciepły, wręcz upalny dzień. Warto  wsiąść na rower i zobaczyć co się w Parku dzieje. Szczególnie po tak entuzjastycznych  doniesieniach w Gazecie Parkowej- tubie   słońca parku o czekających użytkowników Parku atrakcjach.
  Wjeżdżamy do Parku od ulicy Siemianowickiej i już na wstępie widzimy, że tereny parkowe doskonale nadają się na place magazynowe dla firmy „Inżynieria” (zapewne zaprzyjaźnionej  z prezesem) albo też, jeżeli czegoś nie wiemy, rozpoczyna się  uzbrajanie terenu po byłym ogrodnictwie  pod zabudowę  mieszkaniową, by stał się on jeszcze bardziej atrakcyjny dla deweloperów.
    Po takim zastrzyku emocji cudownie jest przejechać się rowerem Aleją Klonową nie dopadniętą jeszcze,  na zlecenie prezesa,  wycinką starych, a mimo to, pięknych klonów stwarzających przyjemny chłód w ten upalny dzień.
 Kolejne interesujące nas miejsce to była restauracja-kawiarnia Przystań, od prawie 10 lat remontowana i przez ten czas doprowadzona do stanu  bliskiego katastrofie budowlanej. Jest godz.10.00 a na obiekcie ani jednego człowieka pracy z wyjątkiem pilnującego tego  wątpliwego zarówno dla Parku jak i dzierżawcy remontującego obiekt  - interesu. Do tego, że terminy uruchomienia na nowo Przystani już wielokrotnie minęły już prawie wszyscy zdążyli się  niemal przyzwyczaić. Po cóż więc  kolejne entuzjastyczne opisy i informacje w Tubie Parkowej o rychłym uruchomieniu Przystani skoro nic się tam nie dzieje. Zaczynamy wątpić, czy warto jeszcze uruchamiać tam browar i warzyć piwo, skoro cały Park Lechem ostatnio stoi.

A widać to na  kolejnym interesującym nas obiekcie – tj. Wyspie na kanale regatowym. Tam zawitać mają ponownie  finansowane przez  Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego  a więc z pieniędzy podatników tzw.Kontenery  Kultury. Co to jest widać gołym okiem - kolejna pijalnia piwa, tym razem Lech, na leżakach, przy dźwiękach różnych zespołów. Oprócz tego mają być wystawy, projekcje filmowe, spotkania. Jak czytamy w GP ma to być alternatywa dla rozgrzanych słońcem betonowych kostek w miastach. Podczas naszej przejażdżki zauważyliśmy, że trwają prace przy montażu obiektów gastronomicznych na wyspie. Uruchomiona przez jednego z pracowników muzyka przepędziła  seniorów siedzących na ławkach przy kanale, o których to dobre samopoczucie dba działająca w Parku -  Parkowa Akademia Wolontariatu.
    Kolejny nowy punkt picia piwa w Parku  także Lecha zauważyliśmy  przy Dużym Stawie  vis a vis Dużego Kręgu Tanecznego i to włącznie z miniaturowym placykiem zabaw dla dzieci. Mamy wątpliwości czy przestrzegana jest tu i nie tylko w tym miejscu  ustawa o wychowaniu w trzeźwości.
    W nawiązaniu do alternatywy  dla rozgrzanego słońcem miasta zainteresowaliśmy się stanem przygotowania do otwarcia  Kąpieliska Fala. Brama zamknięta na dziesięć spustów, kasa -  tak samo, ani żywego ducha. Za ogrodzeniem trawa po pas, brak jakichkolwiek śladów działań związanych z przygotowaniem kąpieliska do otwarcia. W 2013 roku teren kąpieliska Fala został pomniejszony, zamiast remontować - wyburzono wiele obiektów i basenów. Od kilku lat kąpielisko uruchamiane jest dopiero ok.10 lipca i zamykane ok.20 sierpnia  a to powoduje, że  nie przynosi  dostatecznych przychodów i narzekania, że koszty otwarcia i utrzymania je przewyższają. Fala – to kolejny przykład powolnej likwidacji atrakcji służących  tzw. zwykłym ludziom, dzieciom i młodzieży, których rodziców nie stać na sfinansowanie  wypoczynku poza miejscem zamieszkania.
   Gazeta Parkowa donosi też  i reklamuje na całej stronie o wystawie „Gryfne klocki”. Wstęp na tą interaktywną wystawę  kosztuje niemało, bo 30 zł dla rodziny z dwójką dzieci. Nie wszystkich na to stać. Niedobrze też, że kupując bilet wstępu kupuje się „kota w worku”, bo nie wiadomo co ostatecznie za tą cenę otrzymamy. Bez zakupienie biletu, trudno dojrzeć, jakie atrakcje nas czekają. Nasi znajomi, którzy uczestniczyli z dziećmi w tej drogiej zabawie byli zawiedzeni.
    Ostatnim  celem naszej rowerowej przejażdżki było ustalenie, jak ma się drzewostan w Alei Jerzego Ziętka powyżej kanału regatowego do ul. Złotej.  Niestety nie wykonano  tam żadnych cięć pielęgnacyjnych  drzew znajdujących się zarówno w ciągach spacerowych jak i na  trasie   rowerowej. Posusz części gałęzi  zagraża bezpieczeństwu użytkowników alei. Stało się regułą, że w Parku  nie pielęgnuje się ani młodych ani starych drzew -  tylko je wycina, czasem także nielegalnie. Zwrócił na to uwagę NIK podczas ubiegłorocznej kontroli spółki.
  Nasz rowerowy spacerek po Parku  potwierdził, że Park w dalszym ciągu nie ma dobrego gospodarza, a ten który nim zarządza uważa się zapewne za geniusza, który najlepiej wie czego ludziom potrzeba.