Rosarium to jedno z najpiękniejszym miejsc w WPKiW, szczególnie w czerwcu jak róże pokazują piękno   kwiatów w pełnym rozkwicie.
Ale cóż.  Niestety, jest to kolejny obiekt w Parku, który przez zaniedbania doprowadzany jest do ruiny mimo, że niedawno wspomagany był środkami Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, o czym świadczą umieszczone tam tablice. Odwiedziliśmy Rosarium  późnym popołudniem w niedzielę 21 czerwca, kiedy wypogodziło się na dobre. Był to następny dzień  po pierwszym uroczystym, na łonie natury  ślubie, jaki zawarli Agnieszka i Krzysztof o czym,  jak to bywa z satysfakcją ogłoszono na stronie internetowej WPKiW. W tym czasie powinno być w rosarium wyjątkowo  pięknie.
    Tymczasem, co my zobaczyliśmy.

Zobaczyliśmy rabaty róż zarośnięte chwastami  na wysokość prawie 1 metra, pośród których nie  można było dojrzeć  kwitnących róż, a  tam gdzie pojedyncze krzewy -  nie wykoszoną spod nich trawę. Po prostu obraz zaniedbania ogromny. Tylko pojedyncze rabaty, a właściwie ich brzegi co nieco odchwaszczone. Mamy z tego spaceru „piękne” zdjęcia. 
Na to, że  taki stan rzeczy dostrzegli nowożeńcy, by żądać zwrotu kosztów organizacji ślubu nie ma co liczyć, bo oni byli zajęci sobą w ten ważny dla nich dzień.
   Czy organizującym ślub w takich warunkach nie jest wstyd!   Czy naprawdę pracownicy odpowiedzialni za ten stan rzeczy nie widzą tego dziadostwa i nie rozliczają firmy, która te usługi dla Parku wykonuje. Czy jest zbyt mocno zaprzyjaźniona z kadrą. Czy prezes spółki  tego nie widzi i nie ma zwyczaju doglądać „gospodarstwa”, którym zarządza choćby meleksem,jeżeli nogi nie dają rady? Czy szykuje się już do następnych wyborów  i nie starcza mu na to czasu. Ale przecież na razie bierze za swoją byle jaką pracę ogromne pieniądze, które jego dotychczasowi niewolnicy z kilkudziesięcioletnim stażem nie widzieli za pracę przez cały rok.
Na tym przedsięwzięciu skorzystał oczywiście  prezydent A.Kotala, który po  wyjątkowo nachalnych ostatnio próbach  przypodobania się  seniorom (i to nie  w zakresie potrzeb dla nich najważniejszych) miał okazję zwrócić na siebie  uwagę młodych, udzielając pierwszego ślubu  w Parku.